sobota, 14 stycznia 2017

DRUKOWANIE TKANIN - TEST MATRYCY

Znalazłem chwilę czasu, by móc sprawdzić, czy drewno olchowe będzie nadawało się na matrycę do drukowania wzorów na tkaninie. Poprzednia testowa matryca wykonana z osiki okazała się zbyt miękka i po kilkunastokrotnym użyciu wymagała ponownego podrzeźbienia. Wybór padł tym razem na materiał, który dość dobrze sprawdzał się podczas wykonywania drzeworytów. 


Postanowiłem wykonać większą (28x15 cm) od poprzedniej wersję matrycy zawierającą dziewięć powtórzeń wzoru. Popełniłem jednak drobny błąd, który (choć nie dyskwalifikuje całej pracy) stwarza pewien dyskomfort podczas odbijania. Wzory umieszczone są w trzech rzędach naprzemiennie, problem polega na tym, że przy odbijaniu kolejnego rzędu matrycę należy przesunąć o połowę motywu. A wystarczyło wyrzeźbić cztery rzędy, wtedy matryca startowałby zawsze z tego samego miejsca...

niedziela, 4 grudnia 2016

MATKA BOŻA ŚNIEŻNA OD DOMINIKANEK PIOTRKOWSKICH - DRZEWORYT


Następna grafika schodzi z warsztatu. Jak widać na powyższym obrazku trochę się już ich uzbierało.


To już czwarty drzeworyt z serii piotrkowskich przedstawień dewocyjnych.
Tym razem jest to wizerunek "Matki Bożej Śnieżnej" z Kościoła Akademickiego Panien Dominikanek p.w. Matki Bożej Śnieżnej w Piotrkowie Trybunalskim. 
Wycięty tak jak poprzednie w desce olchowej o wymiarze 30x20cm

oryginał w sukience / oryginał bez sukienki / szkic ARTPRUS / odbitka z drzeworytu

Ostateczny wygląd to kompilacja samego obrazu z nałożonymi koronami, oraz chmurek które są znakiem rozpoznawczym całej serii. W tym konkretnym wypadku postanowiłem wykonać bardziej ozdobną formę napisu, odstępując od klasycznych XIX w. prostych napisów których główną zaletą było to, że nie odwracały uwagi od samego przedstawienia.

sobota, 12 listopada 2016

PIRACKIE KOŚCI


Pirackiego zlecenia ciąg dalszy. Tym razem stworzyłem planszę do gry w "pirackie kości". Zasady gry są proste - gracze wrzucają na środek planszy ustaloną między sobą liczbę monet (każdy taką samą ilość). Następnie po kolei rzucają kośćmi, jeżeli wypadnie układ, który znajduje się po stronie pirackiej, muszą wrzucić na środek ustaloną wcześniej ilość monet (np. jedną lub dwie). Jeżeli wylosują układ po stronie marynarki, wtedy z środka zabierają ustaloną ilość monet. Gdy gracz wyrzuci dwie jedynki musi zapłacić trzy ustalone stawki, jednak gdy wyrzuci dwie szóstki zbiera całą pulę ze środka. Gra toczy się do momentu, aż zabraknie przeciwnikom monet.

sobota, 10 września 2016

KOŚCIELNY GUSTAV BECKER

W ramach współpracy z PRACOWNIA RENOWACJI MEBLI I KONSERWACJI ZEGARÓW "DWOREK" miałem okazję brać udział w pracach związanych z renowacją stojącego zegara należącego do parafii św. Floriana w Sulejowie. 


 Do pracowni zegar trafił w częściach noszących na ślady, po których można się domyślać, że prawdopodobnie się przewrócił lub przynajmniej spadł w nim mechanizm (niszcząc część pleców i podłogi). Następnie na długi czas trafił do nieogrzewanego, zawilgoconego składziku rupieci. Nogi w międzyczasie rozleciały się od wilgoci, a powłoki malarskie zaczęły się łuszczyć. Metalowe części mechanizmu, wag i wahadła pokryły się nieestetycznym nalotem.

 

Dębowa powierzchnia skrzyni, w oryginale zabejcowana na czarno, następnie zamalowana farbą olejną, miała, zgodnie z życzeniem zleceniodawcy, odzyskać swoje naturalne piękno i jednocześnie pasować do reszty umeblowania kościoła. Moim zadaniem było przygotowanie powierzchni polegające na zdjęciu starej farby i bejcy, sklejenie rozwarstwień forniru, następnie uzupełnienie ubytków, szpachlowanie i szlifowanie. Na koniec przygotowanie do politurowania przez olejowanie.

 

Najprzyjemniejszą częścią pracy było uzupełnienie brakujących rzeźbionych detali nóg i sklejenie ich w całość.

 

Dużo pracy i uwagi musiałem poświęcić złoconym detalom, które postanowiliśmy tylko delikatnie odczyścić, zachowując oryginalne złocenie. Niemało wysiłku włożyłem również w wypolerowanie mosiężnych elementów wag, wahadła i tarczy.




niedziela, 4 września 2016

niedziela, 28 sierpnia 2016

ŚWIĘTY KRZYŻ PIOTRKOWSKI - DRZEWORYT

Z warsztatu schodzi kolejny drzeworyt, roboczo nazwany "krzyżem analfabetów" (olcha 34x22cm).


Czemu analfabetów? Inspiracją była XIX-wieczna grafika dewocyjna dotycząca wygasłego obecnie kultu Świętego Krzyża z kościoła farnego w Piotrkowie Trybunalskim. Rytownik, który wykonał tamtą matrycę, popełnił dość poważny błąd w napisie "Krzyżu" (zapomniał o "Z"). Co prawda udało mu się z niego w jakiś sposób wybrnąć, ale ślad tej omyłki jest jednak widoczny. Drugim analfabetą okazałem się ja - po wykonaniu odbitki zorientowałem się, że zjadłem ogonek "Ę" w "Święty".

XIX w. grafika / szkic ARTPRUS / odbitka z drzeworytu

Jeszcze jednej rzeczy nie zrobiłem (tym razem świadomie) - napisu "Titulus Crucis". Będzie on odręcznie nanoszony na każdą odbitkę. Niestety, nie byłbym w stanie wykonać w tej technice tak drobnego napisu.


wtorek, 26 lipca 2016

POLSKA WALCZĄCA - DIORAMA

Jak co roku, w okolicach sierpnia myśli moje uciekają do wydarzeń związanych z Powstaniem Warszawskim. Przedziwnym zbiegiem okoliczności koleje losu tak się potoczyły, że czuję się silnie związany z niektórymi uczestnikami tamtych walk. Choć nigdy nie dane mi było ich spotkać, przynajmniej mogłem walczyć o zachowanie ich w pamięci. 
W tym roku poproszony zostałem o wykonanie dowolnej pracy o tej tematyce. Całość przedsięwzięcia, od pomysłu do wykonania, trwała tylko jedno popołudnie. 
Myśląc o Powstaniu, zawsze widzę gruzy spalonego miasta, okopcone cegły, a na nich symbol nadziei, 
znak kotwicy Polski Walczącej.


Nie będąc zwolennikiem graffitti i niszczenia elewacji, postanowiłem wykonać miniaturowy model ceglanej ściany, na której starałem się umieścić wierne odzwierciedlenie prawdziwej okupacyjnej kotwicy, która została namalowana przez oddziały dywersji na balustradzie bardzo znanej warszawskiej 
cukierni Lardellego ,a którą udało się sfotografować cichociemnemu Stefanowi Bałukowi.

poniedziałek, 25 lipca 2016

MATKA BOŻA PIOTRKOWSKA - DRZEWORYT

Setny wpis postanowiłem uczcić wyjątkową pracą.


"Matka Boża Piotrkowska" to mój drugi z serii dużych drzeworytów z piotrkowskimi przedstawieniami dewocjonalnymi. Wyciąłem go z deski olchowej o wymiarach 34x22cm.

oryginał / szkic ARTPRUS / odbitka z drzeworytu

Cudowny obraz, na którym się wzorowałem, na co dzień znajduje się w klasztorze OO.Bernardynów w Piotrkowie Trybunalskim.
W tym miejscu chciałbym podziękować o. Egidiuszowi Włodarczykowi za użyczenie dobrej jakości fotografii obrazu.
Oczywiście, co bardziej dociekliwi dostrzegą pewną "chmurkową" analogię do mojej wcześniejszej pracy, a która również nie jest zgodna z oryginałem. Efekt jest jak najbardziej zamierzony i będzie znakiem rozpoznawczym całej serii Maryjnych przedstawień. 


Na koniec jeszcze jedna mała ciekawostka. Miałem mało przyjemną przygodę podczas tworzenia tego drzeworytu. Z pośpiechu przy tworzeniu szkicu zapomniałem o odbiciu lustrzanym matrycy, dostrzegłem moją pomyłkę dopiero gdy większość elementów była już wycięta... Niestety musiałem Jezuska-mańkuta zheblować i zacząć całą pracę od nowa.
Per aspera ...



środa, 6 lipca 2016

PIRACKI MASZT


Piracki maszt w pełnej krasie. 
W porównaniu do prawdziwego masztu jest miniaturką, ale i tak jego rozmiary robią wrażenie 
300cm wysokości i 135cm szerokości.

poniedziałek, 28 marca 2016

PIRACKIE MALOWANIE


Ahoj! Pierwszy etap pirackiej bandery zakończony. Kościotrup w rozmiarach ok. 140 x 100cm namalowany został farbami akrylowymi na bawełnianym materiale. Teraz musi poczekać na obszycie krawędzi i przygotowanie całego drzewca do obsadzenia.

niedziela, 21 lutego 2016

EGLOMISE - CZYLI ZŁOCENIE SZYBY

W ramach szeroko zakrojonej współpracy z PRACOWNIĄ RENOWACJI MEBLI I KONSERWACJI ZEGARÓW "DWOREK" uczestniczyłem w pracach nad wykonaniem repliki XIX w. szyby do zegara.
Do pracowni trafił unikatowy mechanizm zegarowy z datownikiem ale bez zdobionej szyby, szczęśliwym trafem mieliśmy dostęp do oryginalnej szyby z innego zegara tego typu który cudem prawdziwym znajdował się akurat w warsztacie. A to naprawdę unikaty które trafiają się raz na kilkadziesiąt lat!!!


Na mnie wypadło zaplanowanie całego przedsięwzięcia, wybór techniki, materiałów, wykonanie szablonów odzwierciedlających oryginalne motywy oraz  ich wycięcie. Wszystko oczywiście w terminie na wczoraj.
Założenie było bardzo proste - złocenie na szablonie wyciętym na ploterze. Pierwszy etap to przerysowanie motywów w odpowiedniej skali, następnie zeskanowanie i zrobienie z nich grafiki wektorowej która trafi do maszyny wycinającej folię samoprzylepną. Niestety okazało się, że przygotowanie grafiki która spełniałaby wymogi obsługi plotera jest zbyt skomplikowane, pracochłonne i niestety nieopłacalne. Nie pozostało nic innego jak usiąść i cały ten wzór wyciąć ręcznie za pomocą skalpela na foli samoprzylepnej. 


Gdy wszystko było już wycięte sprawdziliśmy czy na pewno pasuje.
 

Początkowo było kilka koncepcji co do techniki złocenia, jednak ostatecznie zdecydowaliśmy się na przyklejenie szelagmetalu na mixtion i po dokonaniu drobnych korekt oraz dopracowaniu szczegółów całość zamalowaliśmy czarną farbą.


Jeszcze brakuje odrobiny subtelności, szczególnie przy bardzo drobnych elementach. Jednak trzeba przyznać, że jak na pierwszy raz zupełnie nową techniką i to przy tak wyśrubowanym terminie efekt jest bardziej niż zadowalający. 



poniedziałek, 25 stycznia 2016

INDYJSKIE RĄCZKI - STEMPLE DO BATIKU

Prace nad maską przeciągają się od kilku tygodni. Głównym powodem jest totalny brak wolnego czasu, który mógłbym poświęcić na eksperymentowanie z nowymi technologiami.
Postanowiłem jednak podzielić się dzisiaj z Wami moim zachwytem pewnym rzemiosłem "made in India".
Większość produktów z Indii kojarzy się z masówkami bardzo słabej jakości. Z takim właśnie przeświadczeniem dokonałem takiego zakupu.


Na zdjęciu widać dwa stemple do batiku. Wykonane zostały z drewna palisandru indyjskiego (Dalbergia Sissoo).
 Większy stempel ma wymiary 14cm x 11cm x 3cm, mniejszy natomiast 6,5cm x 6,5cm x 3cm.
W tym miejscu muszę się przyznać, że kupiłem je z myślą o przeszlifowaniu i wykorzystaniu deski do własnego drzeworytu. Gdy jednak w końcu je dostałem i mogłem się dokładnie przyjrzeć, to  po prostu i najzwyczajniej w świecie zachwyciłem się i postanowiłem zachować je w stanie pierwotnym.

Wzór wycięto bardzo głęboko metodą sztorcową/poprzeczną. Widać od razu, że jest to całkowicie ręczna praca i to wcale nie najwyższych lotów, widać niedoskonałości, ślady dłut, omyłki snycerza, które później próbował skorygować. Najzwyczajniejsza rzemieślnicza, szybko produkowana ręczna masówka. Największą przyjemność sprawiły mi ślady dłut - doszedłem do wniosku, że muszą to być jakieś bardzo malutkie, niespotykane, dziwne wręcz dłuta. Zacząłem więc szukać i znalazłem taki film wyprodukowany dla Victoria and Albert Museum.


Nagle wszystko stało się jasne. Dłuta okazały się samoróbkami, bardzo prostymi w swojej formie. Za pobijak wystarczył kawałek odpadowej deski, łupaki to przerobione siekiery i ostrza od hebli, młotki - też zbieranina. Wiertarka rodem ze starożytności, ale działa dobrze i nic nie kosztuje. Nowoczesność reprezentuje kalka i papier ścierny. Zero elektronarzędzi. Siedzą panowie rzemieślnicy przy byle czym, stołku, pieńku i dłubią deski oparte o kolana bez żadnych ścisków. Rzeźbią w bardzo szybkim tempie. Dziennie wykonują pewnie ze trzydzieści takich stempli! Ilekroć oglądam ten film, jestem pełen podziwu dla ich mistrzowskiego opanowania narzędzi. To jest właśnie piękno rzemiosła. 
W Europie taki stempel zaprojektowanoby na komputerze, a następnie wycięto zautomatyzowaną grawerką cnc, rzemieślnik nawet nie miałby młota w ręku.

sobota, 5 grudnia 2015

MASKA WYKLEJANKA


Papierowa gęba w stylu realizmu socjalistycznego takie miałem pierwsze skojarzenie gdy poskładałem ją w całość. Drugie skojarzenie to maska pośmiertna. 

Będzie to podstawa do przetestowania nowej techniki tworzenia przestrzennych modeli z żywic. Metoda wydaje się stosunkowo prosta. Papierowa forma będzie szkieletem który zostanie utwardzony żywicą i włóknem szklanym, następnie na całość zostanie nałożona warstwa szpachli, po nadaniu odpowiedniego kształtu oraz przeszlifowaniu przyjdzie czas na malowanie.

środa, 2 grudnia 2015

LILIA



Tabliczka woskowa ozdobiona biała lilią wzorowaną na XV w. niemieckiej rycinie z Gart der Gesundheit.

niedziela, 15 listopada 2015

RAMKA DRZEWORYT - TRENING CZYNI MISTRZA (III)



Oto kolejny próbny element projektu tworzenia kapliczek, a przy okazji ciąg dalszy treningu w drzeworytnictwie.
Matryca ramki została wycięta w 4mm sklejce. 
Ramka o wymiarach 16,5 x 13 cm. Okienko o wymiarach 12 x 8 cm.


Tym razem testuję jednak farbę do drukowania, którą wykonałem sam na bazie sadzy i pokostu lnianego.
Ciekawy jestem jej trwałości w starciu z promieniami słonecznymi (jak szybko wyblaknie).

sobota, 31 października 2015

MATKA BOSKA (TESTOWA) KWIETNA


Jako samouk czasem muszę testować różne rozwiązania techniczne, czy będą nadawały się do moich pomysłów i warunków atmosferycznych, jakie im zafunduję. W planach mam wykonanie kilku rodzajów kapliczek, niektórych naprawdę dużych rozmiarów. Musiałem więc przed przystąpieniem do głównych prac wykonać mały model. Tak powstała kwietna kapliczka testowa z moją grafiką w środku, na której będę mógł sprawdzić jak dane materiały, barwniki, lakiery, kleje będę się zachowywały podczas zimy. Po prawdzie nie daję jej dużych szans na przetrwanie na zewnątrz dłużej niż kilka sezonów. Aczkolwiek jestem ciekawy, czy szyba i ruchome drzwiczki będą w stanie ochronić papierową grafikę przed zamoczeniem.



piątek, 30 października 2015

PLANSZOWO


Ostatnimi czasy miałem przyjemność wykonać serię nowych gier planszowych.
Po wyciągnięciu wniosków oraz uwag odnośnie użytkowania poprzednich gier, tym razem
wykonałem je z 8mm sklejki liściastej wzmocnionej na krawędziach drewnianą ramą.
Aby nadać im "charakteru" starych plansz, całość została po podkolorowaniu delikatnie opalona.
Na jednej z plansz z ciekawości zrobiłem jeszcze dodatkowe obtłuczenia na ramie tak, aby wyglądała, że gra była użytkowana, i to raczej przez osoby z temperamentem.


Puluc pierwszy - podkolorowany.


Puluc drugi - surowy, obity.


Moja interpretacja planszy do "walczących węży".
 

Plansza do pulijudam

 Jeszcze czysta  pajęczyna do tradycyjnej rosyjskiej gry w pająka.

czwartek, 15 października 2015

sobota, 10 października 2015

ŁAPCIE


W życiu wykonałem bardzo dużo łapci, przyznam szczerze, że straciłem rachubę, ile dokładnie. Więcej uszyłem tylko kaletek. Na zdjęciu widać tylko część, ale i tak większość to jeden i ten sam wzór, tylko w różnych rozmiarach i z różnymi detalami. Czasem są wiązane na rzemień, czasem mają pasek ze sprzączkami, niektóre mają obszyte krawędzie, inne natomiast są ozdobnie powycinane.

Czemu łapcie? Jako wnuk mistrza szewskiego nigdy nie pozwoliłbym sobie nazwać ich prawdziwymi butami. Prawdziwy but, nawet stylizowany na średniowieczny, powinien być uszyty na prawidłach, czyli drewnianych formach. Koszt uszycia butów jest zdecydowanie większy, bo i większych umiejętności wymagają od szyjącego, dlatego moi klienci zadowalają się tańszymi ersatzami. Marzy mi się kiedyś uszycie dla siebie prawdziwych butów szytych tunelowo na wywrotkę z otokiem uszczelniającym, ale, jak to w starym przysłowiu, szewc bez butów chodzi.

piątek, 4 września 2015

PIĘKNO NIEPOZORNOŚCI

Zdecydowanie najbardziej lubianą przeze mnie czynnością jest tworzenie rękojeści noży.
Żaden inny proces twórczy nie sprawia mi tyle radości i zadowolenia z efektu końcowego.
Uwielbiam z pozornie niepasujących do siebie, wręcz topornych elementów, składać ostatecznie wysmukłe, pasujące do dłoni, miłe w dotyku rękojeści.


Ta twórczość podoba mi się również dlatego, że wykorzystuję w niej głównie resztki z innych prac,
rzeczy, które mogłyby spokojnie zostać potraktowane jako odpad i wyrzucone.
W tym przypadku wykorzystałem resztkę dębowego klocka i gałązkę wiśni znalezioną podczas spaceru,
które poprzekładałem mosiądzem ze starego zawiasu.
Jedynie przekładka rogowa z przodu i sama odkuwka nie są z odzysku.
Na koniec pozostaje uszyć tylko jakiś ładny pokrowiec i można nożyk wystawiać na sprzedaż, a za zarobione pieniądze kupić następne odkuwki i czerpać przyjemność z ich obsadzania.

czwartek, 3 września 2015

TEN KTÓRY JEST MI ZA PATRONA

Duży linoryt (30x21cm) z przedstawieniem apostoła Judy Tadeusza - patrona od spraw beznadziejnych.
Stworzony z myślą o pokolorowaniu i wkomponowaniu w kapliczkę dziękczynną,
która, wzorem poprzedniej, zawiśnie w pobliskich lasach.


 Odbitka i matryca linorytnicza.


Z lewej szkic ołówkowy przygotowany w działającej przy moim projekcie sekcji ARTPRUS.


poniedziałek, 27 lipca 2015

DRZEWORYT - TRENING CZYNI MISTRZA (II)


Ciąg dalszy treningu wycinania małych detali.
 Motyw wzorowany na ornamencie z drewnianej kasetki z Kamienia Pomorskiego datowanej na XI - XII w.
Wymiary 13cm x 4cm.

piątek, 24 lipca 2015

OBSADKA

 
Dzięki uprzejmości Maćka Lewandowskiego z bloga "Przy ogniu", który zdradził mi kilka tajemnic oraz  zaopatrzył mnie w specjalne gniazdo do obsadzania stalówek, mogłem wykonać swoją pierwszą obsadkę. Na początku w mojej głowie kłębiły się pomysły co do samego kształtu, jednak ostatecznie wygrała prostota i funkcjonalność - grunt, żeby dobrze się nią pisało. Postawiłem jednak na różnorodność materiałów i piękno ich usłojenia. Pierwsza część, jaśniejsza bliżej stalówki to zdrewniała łodyga róży, jej usłojenie i kolor w słońcu przypomina mi troszkę kość słoniową, ma również pewną zaletę - rdzeń jest bardzo miękki i łatwo go wybrać, a w to miejsce wstawić metalowe gniazdo. Aby wzmocnić całą konstrukcję i zapobiec złamaniu obsadki, w miejscu łączenia w środku  przez całą długość obsadki wpasowałem buczynowy kołek.
Drugą część o niezwykle pięknym i wielobarwnym usłojeniu wykonałem z fragmentu wiśniowej gałęzi, którą kiedyś znalazłem podczas sprzątania ogródka działkowego. Pomiędzy obie części wstawiłem bardzo cieniutką przekładkę wyciętą z forniru acajou. Całość zalakierowałem satynowym lakierem akrylowym.

czwartek, 23 lipca 2015

DRZEWORYT - TRENING CZYNI MISTRZA


Będąc w Krakowie kupiłem do swojej kolekcji kilka odbitek historycznych drzeworytów
wykonanych współcześnie przez p.Tadeusza Grajpela.
Mistrzowski poziom detali przy jednocześnie bardzo małych rozmiarach
wywołał u mnie zachwyt i chęć doskonalenia swoich umiejętności, aby móc choć zbliżyć się do poziomu tego genialnego rzemieślnika-artysty.
Do tej pory większość swoich drzeworytów wykonywałem w rozmiarach 30x20cm.
Postanowiłem więc potrenować i zrobić heraldycznego orła w rozmiarze  zbliżonym do 10x9cm. Przetestowałem również, czy 4mm brzozowa sklejka będzie nadawała się na drzeworyt.
Efekt ćwiczenia był nawet do zaakceptowania, choć okazało się, że przy tak małych detalach bardzo istotne jest, by narzędzia były ostre jak brzytwa.


Dla porównania detal z odbitki p.Grajpela 19 x 2,9cm! Cieniowanie delikatnymi kreskami wzbudza we mnie podziw i zazdrość.


Tutaj scenka 10x7cm wzorowana na drzeworycie z 1514r. "Niewiasty przy grobie Chrystusa" z Krakowskiej drukarni Floriana Unglera i Wolfganga Lerna.

Od chwili zakupu tych grafik mam wielkie marzenie, aby móc zobaczyć p.Grajpela i jego narzędzia przy pracy właśnie nad takimi detalami.

Na koniec zachęcam do obejrzenia ciekawego wywiadu z Jego udziałem.