niedziela, 25 czerwca 2017

FORMA DO PIERNIKÓW I MARCEPANU II


 Kolejna drewniana forma cukiernicza wycięta w desce olchowej. Stanowi uzupełnienie do poprzedniej formy, ponieważ przedstawia herb królowej Bony Sforzy d'Aragona żony Zygmunta I Starego. 
  

 Podobnie jak poprzednim razem tworząc wzór inspirowałem się kaflem piecowym z zbiorów Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.

sobota, 24 czerwca 2017

TABLICZKA BRATA KUNZA OD WAGI


Tabliczka woskowa ozdobiona sceną wzorowaną na przedstawieniu z Die Hausbüchern der Nürnberger Zwölfbrüderstiftungen. Rysunek piórkiem datowany jest na ok.1425 r.

poniedziałek, 19 czerwca 2017

LATO W MUZEUM


Kolejne zlecenie muzealne. Tym razem miałem okazje przygotować dla Muzeum w Koszalinie zestaw dziesięciu prostych pojedynczych tabliczek woskowych oraz jednej potrójnej stylizowanej na "toruńską". Tabliczki zostaną wykorzystane podczas warsztatów dla dzieci "LATO W MUZEUM".
Wszystkich szczerze zachęcam do wzięcia udziału w ośmiu cyklach zajęć które rozpoczną się 26 czerwca i będą trwać do 18 sierpnia. Tabliczki to tylko jedna z wielu atrakcji które będą czekały na odwiedzających.

wtorek, 13 czerwca 2017

FORMA DO PIERNIKÓW I MARCEPANU


Pierwsze podejście do wykonania drewnianej formy cukierniczej. Muszę popracować jeszcze nad głębią przedstawienia. Drewniane matryce w cukiernictwie stosowane był od średniowiecza do czasów nam współczesnych. Forma wycięta w desce olchowej i zaimpregnowana pokostem lnianym.
  

Motyw orła to bardzo luźna interpretacja kafla piecowego z herbem króla Zygmunta I Starego który znajduje się w zbiorach Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. 

piątek, 12 maja 2017

PIRACKIE PIONKI


Przy pracy nad pirackim wariantem gry w "pająka i muchy" poeksperymentowałem przy tworzeniu pionków. Plansza miała być maksymalnie uproszczona, bez zdobień. Pionki musiały nadać całości piracki nastrój. Na docięty na kształt krążka buczynowy pionek metodą transferu chemicznego przeniosłem wydruk z drukarki atramentowej. Metoda mało dokładna i część pionków nie wyszła, aczkolwiek w tym przypadku niedoskonałości były traktowane jako zaleta dodająca "klimatu". Pionki dla lepszego komfortu grania podkleiłem pianką która zapobiega ślizganiu się po planszy.


niedziela, 7 maja 2017

TABLICZKA XIV Z TORUNIA

Tworząc przez wiele lat tabliczki woskowe dla różnych odbiorców, najczęściej spotykałem się z pytaniem o wzór z dolnej okładki tabliczki XIV z zbioru Archiwum Państwowego w Toruniu.


Po dłuższym wahaniu postanowiłem w końcu wykonać tabliczkę stylizowaną właśnie z tym wzorem na obu okładkach. Inspirując się oryginałem, zdecydowałem się okleić skórą grzbiet (świadczą o tym zachowane fragmenty skóry, jak i wykonane pod nimi zarysowania krawędzi tabliczki, mające na celu wzmocnienie przyczepności kleju). Użyłem kleju skórnego, który, choć jest bardzo wrażliwy na wilgoć, odpowiada technice, w której wykonano oryginał.


Tabliczka składa się z trzech desek, gdzie każdą stronę podzielono (tak jak w oryginale) na dwa pola.
Zastosowałem podobny sposób wiązania tabliczek z tą różnicą, że zamiast dratwy użyłem bardziej wytrzymałego rzemienia. Skopiowałem także zamykanie na pasek z miejscem na kościany stilus.


sobota, 14 stycznia 2017

DRUKOWANIE TKANIN - TEST MATRYCY

Znalazłem chwilę czasu, by móc sprawdzić, czy drewno olchowe będzie nadawało się na matrycę do drukowania wzorów na tkaninie. Poprzednia testowa matryca wykonana z osiki okazała się zbyt miękka i po kilkunastokrotnym użyciu wymagała ponownego podrzeźbienia. Wybór padł tym razem na materiał, który dość dobrze sprawdzał się podczas wykonywania drzeworytów. 


Postanowiłem wykonać większą (28x15 cm) od poprzedniej wersję matrycy zawierającą dziewięć powtórzeń wzoru. Popełniłem jednak drobny błąd, który (choć nie dyskwalifikuje całej pracy) stwarza pewien dyskomfort podczas odbijania. Wzory umieszczone są w trzech rzędach naprzemiennie, problem polega na tym, że przy odbijaniu kolejnego rzędu matrycę należy przesunąć o połowę motywu. A wystarczyło wyrzeźbić cztery rzędy, wtedy matryca startowałby zawsze z tego samego miejsca...

niedziela, 4 grudnia 2016

MATKA BOŻA ŚNIEŻNA OD DOMINIKANEK PIOTRKOWSKICH - DRZEWORYT


Następna grafika schodzi z warsztatu. Jak widać na powyższym obrazku trochę się już ich uzbierało.


To już czwarty drzeworyt z serii piotrkowskich przedstawień dewocyjnych.
Tym razem jest to wizerunek "Matki Bożej Śnieżnej" z Kościoła Akademickiego Panien Dominikanek p.w. Matki Bożej Śnieżnej w Piotrkowie Trybunalskim. 
Wycięty tak jak poprzednie w desce olchowej o wymiarze 30x20cm

oryginał w sukience / oryginał bez sukienki / szkic ARTPRUS / odbitka z drzeworytu

Ostateczny wygląd to kompilacja samego obrazu z nałożonymi koronami, oraz chmurek które są znakiem rozpoznawczym całej serii. W tym konkretnym wypadku postanowiłem wykonać bardziej ozdobną formę napisu, odstępując od klasycznych XIX w. prostych napisów których główną zaletą było to, że nie odwracały uwagi od samego przedstawienia.

sobota, 12 listopada 2016

PIRACKIE KOŚCI


Pirackiego zlecenia ciąg dalszy. Tym razem stworzyłem planszę do gry w "pirackie kości". Zasady gry są proste - gracze wrzucają na środek planszy ustaloną między sobą liczbę monet (każdy taką samą ilość). Następnie po kolei rzucają kośćmi, jeżeli wypadnie układ, który znajduje się po stronie pirackiej, muszą wrzucić na środek ustaloną wcześniej ilość monet (np. jedną lub dwie). Jeżeli wylosują układ po stronie marynarki, wtedy z środka zabierają ustaloną ilość monet. Gdy gracz wyrzuci dwie jedynki musi zapłacić trzy ustalone stawki, jednak gdy wyrzuci dwie szóstki zbiera całą pulę ze środka. Gra toczy się do momentu, aż zabraknie przeciwnikom monet.

sobota, 10 września 2016

KOŚCIELNY GUSTAV BECKER

W ramach współpracy z PRACOWNIA RENOWACJI MEBLI I KONSERWACJI ZEGARÓW "DWOREK" miałem okazję brać udział w pracach związanych z renowacją stojącego zegara należącego do parafii św. Floriana w Sulejowie. 


 Do pracowni zegar trafił w częściach noszących na ślady, po których można się domyślać, że prawdopodobnie się przewrócił lub przynajmniej spadł w nim mechanizm (niszcząc część pleców i podłogi). Następnie na długi czas trafił do nieogrzewanego, zawilgoconego składziku rupieci. Nogi w międzyczasie rozleciały się od wilgoci, a powłoki malarskie zaczęły się łuszczyć. Metalowe części mechanizmu, wag i wahadła pokryły się nieestetycznym nalotem.

 

Dębowa powierzchnia skrzyni, w oryginale zabejcowana na czarno, następnie zamalowana farbą olejną, miała, zgodnie z życzeniem zleceniodawcy, odzyskać swoje naturalne piękno i jednocześnie pasować do reszty umeblowania kościoła. Moim zadaniem było przygotowanie powierzchni polegające na zdjęciu starej farby i bejcy, sklejenie rozwarstwień forniru, następnie uzupełnienie ubytków, szpachlowanie i szlifowanie. Na koniec przygotowanie do politurowania przez olejowanie.

 

Najprzyjemniejszą częścią pracy było uzupełnienie brakujących rzeźbionych detali nóg i sklejenie ich w całość.

 

Dużo pracy i uwagi musiałem poświęcić złoconym detalom, które postanowiliśmy tylko delikatnie odczyścić, zachowując oryginalne złocenie. Niemało wysiłku włożyłem również w wypolerowanie mosiężnych elementów wag, wahadła i tarczy.




niedziela, 4 września 2016

niedziela, 28 sierpnia 2016

ŚWIĘTY KRZYŻ PIOTRKOWSKI - DRZEWORYT

Z warsztatu schodzi kolejny drzeworyt, roboczo nazwany "krzyżem analfabetów" (olcha 34x22cm).


Czemu analfabetów? Inspiracją była XIX-wieczna grafika dewocyjna dotycząca wygasłego obecnie kultu Świętego Krzyża z kościoła farnego w Piotrkowie Trybunalskim. Rytownik, który wykonał tamtą matrycę, popełnił dość poważny błąd w napisie "Krzyżu" (zapomniał o "Z"). Co prawda udało mu się z niego w jakiś sposób wybrnąć, ale ślad tej omyłki jest jednak widoczny. Drugim analfabetą okazałem się ja - po wykonaniu odbitki zorientowałem się, że zjadłem ogonek "Ę" w "Święty".

XIX w. grafika / szkic ARTPRUS / odbitka z drzeworytu

Jeszcze jednej rzeczy nie zrobiłem (tym razem świadomie) - napisu "Titulus Crucis". Będzie on odręcznie nanoszony na każdą odbitkę. Niestety, nie byłbym w stanie wykonać w tej technice tak drobnego napisu.


wtorek, 26 lipca 2016

POLSKA WALCZĄCA - DIORAMA

Jak co roku, w okolicach sierpnia myśli moje uciekają do wydarzeń związanych z Powstaniem Warszawskim. Przedziwnym zbiegiem okoliczności koleje losu tak się potoczyły, że czuję się silnie związany z niektórymi uczestnikami tamtych walk. Choć nigdy nie dane mi było ich spotkać, przynajmniej mogłem walczyć o zachowanie ich w pamięci. 
W tym roku poproszony zostałem o wykonanie dowolnej pracy o tej tematyce. Całość przedsięwzięcia, od pomysłu do wykonania, trwała tylko jedno popołudnie. 
Myśląc o Powstaniu, zawsze widzę gruzy spalonego miasta, okopcone cegły, a na nich symbol nadziei, 
znak kotwicy Polski Walczącej.


Nie będąc zwolennikiem graffitti i niszczenia elewacji, postanowiłem wykonać miniaturowy model ceglanej ściany, na której starałem się umieścić wierne odzwierciedlenie prawdziwej okupacyjnej kotwicy, która została namalowana przez oddziały dywersji na balustradzie bardzo znanej warszawskiej 
cukierni Lardellego ,a którą udało się sfotografować cichociemnemu Stefanowi Bałukowi.

poniedziałek, 25 lipca 2016

MATKA BOŻA PIOTRKOWSKA - DRZEWORYT

Setny wpis postanowiłem uczcić wyjątkową pracą.


"Matka Boża Piotrkowska" to mój drugi z serii dużych drzeworytów z piotrkowskimi przedstawieniami dewocjonalnymi. Wyciąłem go z deski olchowej o wymiarach 34x22cm.

oryginał / szkic ARTPRUS / odbitka z drzeworytu

Cudowny obraz, na którym się wzorowałem, na co dzień znajduje się w klasztorze OO.Bernardynów w Piotrkowie Trybunalskim.
W tym miejscu chciałbym podziękować o. Egidiuszowi Włodarczykowi za użyczenie dobrej jakości fotografii obrazu.
Oczywiście, co bardziej dociekliwi dostrzegą pewną "chmurkową" analogię do mojej wcześniejszej pracy, a która również nie jest zgodna z oryginałem. Efekt jest jak najbardziej zamierzony i będzie znakiem rozpoznawczym całej serii Maryjnych przedstawień. 


Na koniec jeszcze jedna mała ciekawostka. Miałem mało przyjemną przygodę podczas tworzenia tego drzeworytu. Z pośpiechu przy tworzeniu szkicu zapomniałem o odbiciu lustrzanym matrycy, dostrzegłem moją pomyłkę dopiero gdy większość elementów była już wycięta... Niestety musiałem Jezuska-mańkuta zheblować i zacząć całą pracę od nowa.
Per aspera ...



środa, 6 lipca 2016

PIRACKI MASZT


Piracki maszt w pełnej krasie. 
W porównaniu do prawdziwego masztu jest miniaturką, ale i tak jego rozmiary robią wrażenie 
300cm wysokości i 135cm szerokości.

poniedziałek, 28 marca 2016

PIRACKIE MALOWANIE


Ahoj! Pierwszy etap pirackiej bandery zakończony. Kościotrup w rozmiarach ok. 140 x 100cm namalowany został farbami akrylowymi na bawełnianym materiale. Teraz musi poczekać na obszycie krawędzi i przygotowanie całego drzewca do obsadzenia.

niedziela, 21 lutego 2016

EGLOMISE - CZYLI ZŁOCENIE SZYBY

W ramach szeroko zakrojonej współpracy z PRACOWNIĄ RENOWACJI MEBLI I KONSERWACJI ZEGARÓW "DWOREK" uczestniczyłem w pracach nad wykonaniem repliki XIX w. szyby do zegara.
Do pracowni trafił unikatowy mechanizm zegarowy z datownikiem ale bez zdobionej szyby, szczęśliwym trafem mieliśmy dostęp do oryginalnej szyby z innego zegara tego typu który cudem prawdziwym znajdował się akurat w warsztacie. A to naprawdę unikaty które trafiają się raz na kilkadziesiąt lat!!!


Na mnie wypadło zaplanowanie całego przedsięwzięcia, wybór techniki, materiałów, wykonanie szablonów odzwierciedlających oryginalne motywy oraz  ich wycięcie. Wszystko oczywiście w terminie na wczoraj.
Założenie było bardzo proste - złocenie na szablonie wyciętym na ploterze. Pierwszy etap to przerysowanie motywów w odpowiedniej skali, następnie zeskanowanie i zrobienie z nich grafiki wektorowej która trafi do maszyny wycinającej folię samoprzylepną. Niestety okazało się, że przygotowanie grafiki która spełniałaby wymogi obsługi plotera jest zbyt skomplikowane, pracochłonne i niestety nieopłacalne. Nie pozostało nic innego jak usiąść i cały ten wzór wyciąć ręcznie za pomocą skalpela na foli samoprzylepnej. 


Gdy wszystko było już wycięte sprawdziliśmy czy na pewno pasuje.
 

Początkowo było kilka koncepcji co do techniki złocenia, jednak ostatecznie zdecydowaliśmy się na przyklejenie szelagmetalu na mixtion i po dokonaniu drobnych korekt oraz dopracowaniu szczegółów całość zamalowaliśmy czarną farbą.


Jeszcze brakuje odrobiny subtelności, szczególnie przy bardzo drobnych elementach. Jednak trzeba przyznać, że jak na pierwszy raz zupełnie nową techniką i to przy tak wyśrubowanym terminie efekt jest bardziej niż zadowalający. 



poniedziałek, 25 stycznia 2016

INDYJSKIE RĄCZKI - STEMPLE DO BATIKU

Prace nad maską przeciągają się od kilku tygodni. Głównym powodem jest totalny brak wolnego czasu, który mógłbym poświęcić na eksperymentowanie z nowymi technologiami.
Postanowiłem jednak podzielić się dzisiaj z Wami moim zachwytem pewnym rzemiosłem "made in India".
Większość produktów z Indii kojarzy się z masówkami bardzo słabej jakości. Z takim właśnie przeświadczeniem dokonałem takiego zakupu.


Na zdjęciu widać dwa stemple do batiku. Wykonane zostały z drewna palisandru indyjskiego (Dalbergia Sissoo).
 Większy stempel ma wymiary 14cm x 11cm x 3cm, mniejszy natomiast 6,5cm x 6,5cm x 3cm.
W tym miejscu muszę się przyznać, że kupiłem je z myślą o przeszlifowaniu i wykorzystaniu deski do własnego drzeworytu. Gdy jednak w końcu je dostałem i mogłem się dokładnie przyjrzeć, to  po prostu i najzwyczajniej w świecie zachwyciłem się i postanowiłem zachować je w stanie pierwotnym.

Wzór wycięto bardzo głęboko metodą sztorcową/poprzeczną. Widać od razu, że jest to całkowicie ręczna praca i to wcale nie najwyższych lotów, widać niedoskonałości, ślady dłut, omyłki snycerza, które później próbował skorygować. Najzwyczajniejsza rzemieślnicza, szybko produkowana ręczna masówka. Największą przyjemność sprawiły mi ślady dłut - doszedłem do wniosku, że muszą to być jakieś bardzo malutkie, niespotykane, dziwne wręcz dłuta. Zacząłem więc szukać i znalazłem taki film wyprodukowany dla Victoria and Albert Museum.


Nagle wszystko stało się jasne. Dłuta okazały się samoróbkami, bardzo prostymi w swojej formie. Za pobijak wystarczył kawałek odpadowej deski, łupaki to przerobione siekiery i ostrza od hebli, młotki - też zbieranina. Wiertarka rodem ze starożytności, ale działa dobrze i nic nie kosztuje. Nowoczesność reprezentuje kalka i papier ścierny. Zero elektronarzędzi. Siedzą panowie rzemieślnicy przy byle czym, stołku, pieńku i dłubią deski oparte o kolana bez żadnych ścisków. Rzeźbią w bardzo szybkim tempie. Dziennie wykonują pewnie ze trzydzieści takich stempli! Ilekroć oglądam ten film, jestem pełen podziwu dla ich mistrzowskiego opanowania narzędzi. To jest właśnie piękno rzemiosła. 
W Europie taki stempel zaprojektowanoby na komputerze, a następnie wycięto zautomatyzowaną grawerką cnc, rzemieślnik nawet nie miałby młota w ręku.

sobota, 5 grudnia 2015

MASKA WYKLEJANKA


Papierowa gęba w stylu realizmu socjalistycznego takie miałem pierwsze skojarzenie gdy poskładałem ją w całość. Drugie skojarzenie to maska pośmiertna. 

Będzie to podstawa do przetestowania nowej techniki tworzenia przestrzennych modeli z żywic. Metoda wydaje się stosunkowo prosta. Papierowa forma będzie szkieletem który zostanie utwardzony żywicą i włóknem szklanym, następnie na całość zostanie nałożona warstwa szpachli, po nadaniu odpowiedniego kształtu oraz przeszlifowaniu przyjdzie czas na malowanie.

środa, 2 grudnia 2015

LILIA



Tabliczka woskowa ozdobiona biała lilią wzorowaną na XV w. niemieckiej rycinie z Gart der Gesundheit.

niedziela, 15 listopada 2015

RAMKA DRZEWORYT - TRENING CZYNI MISTRZA (III)



Oto kolejny próbny element projektu tworzenia kapliczek, a przy okazji ciąg dalszy treningu w drzeworytnictwie.
Matryca ramki została wycięta w 4mm sklejce. 
Ramka o wymiarach 16,5 x 13 cm. Okienko o wymiarach 12 x 8 cm.


Tym razem testuję jednak farbę do drukowania, którą wykonałem sam na bazie sadzy i pokostu lnianego.
Ciekawy jestem jej trwałości w starciu z promieniami słonecznymi (jak szybko wyblaknie).

sobota, 31 października 2015

MATKA BOSKA (TESTOWA) KWIETNA


Jako samouk czasem muszę testować różne rozwiązania techniczne, czy będą nadawały się do moich pomysłów i warunków atmosferycznych, jakie im zafunduję. W planach mam wykonanie kilku rodzajów kapliczek, niektórych naprawdę dużych rozmiarów. Musiałem więc przed przystąpieniem do głównych prac wykonać mały model. Tak powstała kwietna kapliczka testowa z moją grafiką w środku, na której będę mógł sprawdzić jak dane materiały, barwniki, lakiery, kleje będę się zachowywały podczas zimy. Po prawdzie nie daję jej dużych szans na przetrwanie na zewnątrz dłużej niż kilka sezonów. Aczkolwiek jestem ciekawy, czy szyba i ruchome drzwiczki będą w stanie ochronić papierową grafikę przed zamoczeniem.



piątek, 30 października 2015

PLANSZOWO


Ostatnimi czasy miałem przyjemność wykonać serię nowych gier planszowych.
Po wyciągnięciu wniosków oraz uwag odnośnie użytkowania poprzednich gier, tym razem
wykonałem je z 8mm sklejki liściastej wzmocnionej na krawędziach drewnianą ramą.
Aby nadać im "charakteru" starych plansz, całość została po podkolorowaniu delikatnie opalona.
Na jednej z plansz z ciekawości zrobiłem jeszcze dodatkowe obtłuczenia na ramie tak, aby wyglądała, że gra była użytkowana, i to raczej przez osoby z temperamentem.


Puluc pierwszy - podkolorowany.


Puluc drugi - surowy, obity.


Moja interpretacja planszy do "walczących węży".
 

Plansza do pulijudam

 Jeszcze czysta  pajęczyna do tradycyjnej rosyjskiej gry w pająka.