środa, 26 listopada 2014

CERAMICZNY WYSYP

Niezrażony ostatnimi efektami zabawy z ceramiką eksperymentuję z tą techniką dalej.
Trzeba przyznać, że przez ostatnie miesiące uzbierało się trochę nowych wyrobów.


 Radioaktywna zawieszka - przyznaję bez bicia, nie jest szkliwiona, pomalowałem ją farbami akrylowymi i zalakierowałem.


Niestety, przez moją nieuwagę jeszcze w pracowni ceramicznej potłukłem jeden z kafli. Nie ma jednak tego złego... po sklejeniu,podmalowaniu i odymieniu całość zalakierowałem.


 W ten sposób powstał bardzo efektowny "antyczny" kafelek wykorzystywany obecnie jako  podstawka pod kubek.


Kolejny kafelek, tym razem już szkliwiony.
Na marginesie wspomnę, że oczywiście byłem totalnie zaskoczony efektem końcowym.

wtorek, 25 listopada 2014

KOLEJNY CMENTARNY POST

XIX w. to czas rozkwitu rzeźby w kamieniu.
Najpiękniejsze przykłady tej sztuki można spotkać nie w muzeach, a na cmentarzach.
 Niestety upływający czas oraz złe warunki atmosferyczne pozostawiają na nich często nieodwracalny ślad, zacierając ich szlachetne piękno.
W ostatnich miesiącach miałem okazję brać udział w dużych pracach konserwacyjnych na piotrkowskich nekropoliach.
 Prace nadzorowane były przez Muzeum Regionalne w Piotrkowie Trybunalskim.
Chciałbym w tym miejscu pochwalić się efektami pracy z pewnym wyjątkowym i bardzo trudnym w konserwacji nagrobkiem, który wykonany został z piaskowca i wapienia. 



Rzeźba ta przeszła kilka lat temu profesjonalną konserwację, jednak od tego czasu zdążyła zarosnąć porostami i mchem. Cały problem polegał na tym, że wapień, z którego po części jest wykonana, jest niewyobrażalnie miękki. Nie można czyścić go myjką ciśnieniową, ani tym bardziej szorować szczotką, w grę nie wchodzi też przeszlifowanie go mikroszlifierkami, jak to czynią niektórzy kamieniarze. Jedyną możliwością było użycie specjalistycznych środków chemicznych zwalczających całą "zieleninę". Muszę przyznać, że praca nad tym nagrobkiem zajęła mi naprawdę dużo czasu, musiałem kilkukrotne równomierne i dokładne nałożyć ten środek dbając jednocześnie o swoje bezpieczeństwo.


 Włożony wysiłek był wart efektu. Jednak to jeszcze nie koniec prac. Gdy zrobi się cieplej, zabieg trzeba będzie kolejny raz powtórzyć - do tego czasu resztki porostów powinny same odpaść.
Oczywiście efekt będzie trwały, jeżeli takie zabiegi będą odbywały się cyklicznie, co kilka lat.

wtorek, 30 września 2014

NOWE CHWOSTY

Patrząc na poprzedni paternoster, cały czas irytowały mnie brzydkie, byle jakie frędzle przy kamieniach szlachetnych, kaminieniach na które w minionych wiekach nie każdy mógł sobie pozwolić. Niestety patenty polecane przez internet z serii "jak zrobić chwosta" nie spełniały moich oczekiwań.
 Postanowiłem zrobić ozdobne nasadki z drewnianego paciorka oplecionego jedwabną nitką, który nasuwa się na mało dekoracyjną część chwosta.
Przy okazji znalazłem odpowiedź na nurtujące mnie pytanie: dlaczego robiono tak duże przerwy między koralikami, w efekcie czego widoczny był sznurek.
Okazało się, że przerwa na szerokość paciorka powstaje po zsunięciu nakładki na chwosta.

Wykonałem kolejny paternoster, tym razem na XVII w. ze szkła awenturynowego (występującego w sprzedaży pod nazwą noc Kairu), które zostało wynalezione przez słynną wenecką rodzinę szklarzy Miottich. Familia ta tak pilnie strzegła tajemnicy ich wytwarzania, że była gotowa do wynajmowania płatnych morderców do likwidowania konkurencyjnych szklarzy próbujących zgłębić tajemnicę tej techniki.

niedziela, 28 września 2014

ŚW.BERNARD WYPĘDZAJĄCY DIABŁA


Kolejny motyw cięty nożem, tym razem św. Bernard wypędzający diabła wzorowany na niemieckim drzeworycie z XV w.

sobota, 27 września 2014

JESIENNOWŁOSA


Linoryt oraz odbitka ozdobiona mieszanymi technikami malarskimi.
Tło wykonane akwarelą, jednak dużo ciekawiej prezentuje się faktura włosów uzyskana przez nałożenie bardzo grubej niejednolitej warstwy farby zmieszanej ze złotym brokatem.


czwartek, 25 września 2014

NOWE WZORY ZDOBIEŃ


Efekty pracy z nowym nożem. Św. Jerzy wzorowany na drzeworycie z 1515r.


Choć wzór duży (deska 30x20cm) dłonie nadal pozostawiają wiele do życzenia. 

Przy okazji zrobiłem również takie dwa gotyckie wzorki.

środa, 24 września 2014

PIERWSZE KROKI W CERAMICE

Nasza ekipa, dzięki uprzejmości pracowni ceramicznej Nuchna w Piotrkowie Trybunalskim, miała okazję stawić czoła wyzwaniu, jakim okazało się ręczne lepienie gliny. Musimy przyznać, że zabawa była przednia, choć nie tak łatwa jak by się mogło wydawać. Każdy etap produkcji wpływał na wygląd przedmiotów i stanowił dla nas wielką zagadkę. Glina podczas suszenia paczyła się, a po wypaleniu na biskwit kurczyła. Szkliwienie też dało efekty, których się nie spodziewaliśmy. Nie święci garnki lepią, ale i tak pełen szacunek dla profesjonalnych ceramików. 

Oto nasze prace, gdyby ktoś się pytał TAKIE MIAŁY BYĆ ;)
Kubki i wazonik do ikebany.

Efekt szkliwienia jest naprawdę trudny do przewidzenia. Sądziłem, że wyjdą białe kropki na czarnym tle, 
a tutaj taka niespodzianka.

wtorek, 23 września 2014

NOŻYK DO RYCIA W DREWNIE

Zdobione tabliczki zaczynają być standardem w mojej ofercie, czas najwyższy wyposażyć się w nóż do ich wykonywania, który na dodatek wyglądałby odpowiednio do epoki.
Cały czas zastanawiam się nad zorganizowaniem warsztatów, na których można by było samemu ozdobić własną tabliczkę.


Wracając jednak do wykonywania noża, należy zacząć od zgromadzenia materiałów. Potrzebne jest oczywiście ostrze, czyli głownia. W tym przypadku nie ryzykowałem i zakupiłem gotową odkówkę
u profesjonalisty. Dobrze zahartowane ostrze to podstawa w przypadku takich prac, nic bardziej
nie zniechęca jak tępienie się noża. Potem przychodzi czas na rękojeść, w moim przypadku zastosowałem twardą dębinę i ozdobną przekładkę z krowiego rogu.



Klocek i przekładkę nawiercamy centralnie i powiększamy otwór tak, aby wszedł trzpień ostrza. W tym miejscu warto zrobić szkic gotowego noża. Gdy całość już skleimy żywicą, można przystąpić do obróbki.


Na koniec całość smarujemy olejem lnianym. Potem przychodzi czas na uszycie pokrowca, ostateczne ostrzenie i mamy już gotowy nóż.

poniedziałek, 22 września 2014

WYCINANKA LUDOWA - LELUJ

 

Stałem się posiadaczem malutkich nożyczek do strzyżenia owiec. Postanowiłem wypróbować je przy tworzeniu ludowych wycinanek, bo takim właśnie narzędziem tradycyjnie posługiwały się wycinankarki.
W tym miejscu warto poruszyć tematykę tej wyjątkowej formy polskiej sztuki ludowej.
Wycinanki nazywane pierwotnie "strojami" lub "cackami" były wykorzystywane do dekorowania  prostych izb wiejskich. Tradycja zdobienia izb w ten sposób istniała od XIX w. do okresu międzywojennego. Inspiracją do ich powstania miały być koliste ażurowe wycinanki naklejane na szyby przez żydów podczas wiosennego święta Szawuot. Biorąc również pod uwagę fakt, że zazwyczaj zaopatrywano się w papier od żydowskiego handlarza, twierdzenie to wydaje się prawdopodobne. Bardzo sporadycznie wycinaniem zajmowali się mężczyźni, praca ta jednak nie przynosiła im uznania i szacunku ponieważ zdobienie izb należało do obowiązków kobiet, mężczyźni mieli pracować na roli. Nie posiadam ziemi ponad tą, która stoi w doniczkach na parapecie, więc nie przejąłem się tym. Postanowiłem stworzyć leluje z kurpiowskiej Puszczy Zielonej. Leluje to jednobarwne wycinanki z pionową symetrią osiową, zazwyczaj w kształcie drzewka życia. Zgodnie z tradycją robiłem wycinankę bez uprzednio narysowanego wzoru. Wycinanie nożycami, choć mniej męczące niż cięcie tradycyjnymi nożyczkami, wymagało jednak dużego skupienia. Koci leluj, ku radości młodszego pokolenia zawisnął jako ozdoba na lodówce.

Zachęcam również do obejrzenia krótkiej kroniki filmowej z 1947
http://repozytorium.fn.org.pl/?q=pl/node/4823

piątek, 12 września 2014

PATERNOSTER


W warsztacie powstał właśnie Paternoster - sznur modlitewny z lapisu lazuli oraz ametystu. Połączony został jedwabnymi nićmi, z których zrobione zostały również chwosty.

Sznur ten służył do odmawiania:    
Pater noster, qui es in cælis, sanctificetur nomen Tuum, adveniat regnum Tuum, fiat voluntas Tua, sicut in cælo et in terra. Panem nostrum quotidianum da nobis hodie et dimitte nobis debita nostra, sicut et nos dimittimus debitoribus nostris. Et ne nos inducas in tentationem, sed libera nos a malo. Quia Tuum est regnum et potestas, et gloria in sæcula sæculorum. Amen.

Czyli dobrze znanego Ojcze nasz. W przeciwieństwie do różańca nie był zamknięty, posiadał ozdobne chwosty na końcach. Liczba koralików była zróżnicowana, przyjmuje się od 10 do 100. Patrząc jednak na przedstawienia ikonograficzne ( Die Hausbücher der Nürnberger ok 1425 r. powyżej, oraz dzieła van Eycka z I poł XVw. poniżej.) okazuje się, że ilość paciorków nie była wielokrotnością 10. W moim przypadku postanowiłem wzorować się na przedstawieniu Świętego Hieronima w pracowni gdzie widać sznur z 17 koralikami. 


środa, 10 września 2014

KSIĄŻKOWY TOWARZYSZ

 W świat właśnie wyrusza pierwsza z moich książkowych zakładek.
Wykonana została z cieniutkiej skóry koziej, tłoczonej z matrycy. Na samej górze doklejony został drugi tłoczony element w kształcie gotyckiego okna.
Całość ma 19cm x 5,5cm

niedziela, 7 września 2014

TABLICZKA Z NOWOGRODU PODEJŚCIE PIERWSZE

Na warsztat trafiła chyba najpopularniejsza tabliczka wśród rekonstruktorów.
Tą tabliczkę woskową znaleziono w Nowogrodzie i datuje się na XI w.
Od lat miałem się za nią zabrać, jednak nigdy nie czułem się na siłach. W końcu zabrałem się również za nią, żeby przełamać monotonię tabliczek z Torunia .


Jak widać różni się jeszcze znacząco od oryginału. Następnym razem będę musiał zmniejszyć pola zalane woskiem. Zrekonstruowałem również dolną krawędź, choć akurat nie jestem przekonany o słuszności tego pomysłu. Zrezygnowałem również w tym przypadku z otworów.


Na początku zastanawiałem się czy nie zostawić jej w wersji rytej.
Ostatecznie zalałem ją woskiem. Następnym razem może będzie lepiej.

czwartek, 21 sierpnia 2014

PROJEKT "MROCZNE ŚCINKI"

Od wielu lat borykam się z problemem drobnych odpadów ze skóry. Uzbierało już mi się kilkanaście kilo tych ścinków, więc problem przestał być "drobny".
Bodźcem do działania okazał się fakt, że od kilku miesięcy wykonuję głównie "historyczne" zlecenia. Więc najwyższy czas aby dać ponieść się Mrokowi ( mianem "mroku" rekonstruktorzy nazywają wszystko co niehistoryczne). 
Do głosu doszedł mój wewnętrzny krasnal... tfu, znaczy krasnolud ;)
Tak zrodził się pomysł na wykonanie ultra-mrocznej fantazyjnej smoczej łuskowej zbroi.


Za pomocą okrągłego wykrojnika wycinam poszczególne łuski, robię potrzebne otwory i utwardzam w wosku pszczelim. Na zdjęciu widać próbkę tego jak to wygląda. Pozostało mi tylko kupić len i uszyć podkład, do którego zacznę przyszywać łuski. Na koniec zostanie najtrudniejsze zadanie - będę musiał znaleźć jakiegoś naiwnego "mrocznego" elfa, który kupi tą zbroję.

NADRABIANIE ZALEGŁOŚCI


Sierpień i lipiec są jak zawsze najbardziej pracowitymi okresami. Na warsztacie mam kilka niedokończonych "projektów". Nie wiem za co się mam zabrać, a ciągle wymyślam coś nowego. Czas jednak na szybkie podsumowanie ostatnich prac.
Zacznijmy od największego zlecenia, które pojechało do Belgii.

 

10 bukłaków; 20 małych tabliczek woskowych w 10 pokrowcach; 1 duża tabliczka ozdobna; 20 stilusów mosiężnych, kościanych, drewnianych i kutych z stali; 10 drewnianych szpulko-igielników oraz 10 skórzanych igielników.


Na zbliżeniu widać kilka typów tłoczeń, które oferuję.
W oczy rzuca się zapewne również różnorodność sznurków i rzemieni, no cóż, nie lubię monotonii ;)


W międzyczasie, powstawały na zamówienia indywidualne kolejne planszówki oraz masa tabliczek woskowych (wzory z Torunia, więc nie będę wstawiał ich zdjęć). 
 

wtorek, 22 lipca 2014

BRZOZOWY POKROWIEC NA TELEFON


Pierwszy raz eksperymentowałem z korą brzozową. Miałem co do niej wiele obaw. 
Przyznać muszę, że bardzo pozytywnie zaskoczył mnie ten surowiec. Łatwo daje się kształtować, robić dziurki pod szycie, klej dobrze się trzyma. Bardzo ładnie wychodzi lakierowanie.  
Muszę teraz tylko zaopatrzyć się w nowe zapasy kory, bo mam kilka kolejnych fajnych pomysłów.

poniedziałek, 7 lipca 2014

KOLEJNA TABLICZKA


Jak co roku ostatni tydzień przed "Grunwaldem", a ja obłożony wyśrubowanymi terminami. Co roku obiecuję sobie, że do tego nie dopuszczę, a kończy się jak zawsze zarwanymi nockami.

Podczas jednej z takich zarwanych nocy powstała taka oto kolejna osikowa tabliczka (30x20x1cm), ozdobiona wzorem wyciętym nożem i zabarwionym woskiem z sadzą. 
Tym razem scena narodzenia z południowo niemieckiego drzeworytu datowanego na ok 1440 r.


Jak widać muszę nadal trenować nad prowadzeniem drobnej linii. Może kiedyś uda mi się stworzyć dłonie z których byłbym zadowolony.

wtorek, 17 czerwca 2014

PER ASPERA AD ASTRA


 Linoryt nr 15. "Sięgając gwiazd" z listopada 2012 r.
Bardzo dobry motyw na kartki świąteczne.

TABLICZKA WCZESNA


W odpowiedzi na częste pytania klientów, postanowiłem wykonać tabliczkę woskową na wcześniejszy okres. Dwie osikowe deseczki (15cm x 9,5cm), związane w prosty sposób rzemykami. Całość ozdobiona rytym ornamentem zapożyczonym z marmurowego portalu kościoła w Zalavár (Węgry) datowanym na IX w. 

piątek, 13 czerwca 2014

PLANSZÓWKI

Zestaw gier planszowych o których wspominałem w poprzednim poście, a które teraz czekają na akceptacje zleceniodawczyni. 

 TABULA LUSORIA

 ALQUERQUE

TRYKTRAK
  
  
HNEFATAFL

LIS I GĘŚ (również w wersji rozbudowanej)

  
MŁYNEK

wtorek, 6 maja 2014

TABULA LUSORIA


Tabula Lusoria czyli kółko i krzyżyk rodem z starożytnego Rzymu.
Gra i pionki wykonane z buczyny. 
Plansza 30,5cm średnicy.
Ozdobiona namalowanym  bluszczykiem i wypalonymi liniami
Pierwsza z dużej serii gier planszowych które muszę wykonać.

sobota, 5 kwietnia 2014

PUGILARES Z ELBLĄGA cz.1

Rozpoczynam pracę nad przygotowaniem zupełnie nowego pokrowca na tabliczki woskowe.
Tym razem inspirować się będę znaleziskiem z latryny na ulicy Kowalskiej 5 w Elblągu. 
Jeden z piękniejszych pugilaresów jakie znam. 
Na temat interpretacji przedstawienia odsyłam do ciekawego bloga.

Przygotowałem już materiał poglądowy, na którym będę się wzorował.


Postanowiłem jednak, wykonać go zdecydowanie większego, tak aby zmieściła się do niego bez problemu tabliczka wzorowana na toruńską.
Teraz tylko kilka tygodni żmudnego rzeźbienia.

czwartek, 13 marca 2014

POKROWCE


Przykłady pokrowców. W tym przypadku na tabliczki woskowe, ale sprawdziłby się również do smartfonów i innych telefonów.
---------------------------------------------------------------------------------------------
"The covers"
I humbly present the samples of covers. They were made for wax tableaux but can be freely used for smartphones and other electronic stuff.
 

wtorek, 11 marca 2014

TABLICZKOWE SZALEŃSTWO


Jak widać na załączonej fotografii, motywem przewodnim znów tabliczki woskowe z Torunia.
Tym razem jednak w w towarzystwie kilku innych przedmiotów nad którymi pracowałem. 
Od ostatniego razu zacząłem eksperymentować z podklejaniem krawędzi tabliczek skórą.
Patent ten podejrzany w oryginałach zapobiega przesuwaniu się tabliczek między sobą, oraz rozwiązywaniu się wiązań - co zdarzało się notorycznie w pierwszej egzemplarzu.
Po upewnieniu się w efektach postanowiłem popracować nad pokrowcem-pugilaresem tłoczonym w lilijki, oraz pasującym do niego igielnikiem... a jak igielnik to oczywiście dla rozluźnienia toczona szpulka. Gdy i z tym skończyłem przyszedł czas na nóż z pochwą. Na zdjęciu znajduje się jeszcze jeden "smaczek" jednak nad nim muszę jeszcze troszkę popracować i dopiero wtedy się pochwalę.
 -----------------------------------------------------------------------------------------------
"Tableaux crazyness"
As you can see from the pictures, the Torun wax tableaux are again the main subject of the week.
Only this time I paired them up with other stuff I’ve been working on recently.
Compared to last time, I decided to do some experiments with gluing the borders with leather.
The method was used on the original tableaux, because it prevents them to move against each other and undoing ties, as it frequently occurred with the first tableaux.
After making sure the gluing is doing its job I decided to work with the cover with royal lily imprint and matching needle cover. And of course where’s needle cover, there needs to be a turned bobbin (made mostly for relaxation purposes). After I was done with this stuff I worked with knife and sheath. In the picture there is one more interesting thing but I need to work on it a little bit more before I start boasting about.
 

niedziela, 23 lutego 2014

REANIMACJA


Mój Ojciec nauczył mnie bardzo ważnej, jednak mało zrozumiałej przez współczesnych zasady.
"Jak coś się zepsuje, zanim to wyrzucisz i kupisz nowe, spróbuj najpierw samemu naprawić".
Wiadomo, że zasada ta nie dotyczy ipodów oraz innych zaawansowanych wynalazków. Jednak jest masa rzeczy które można samemu reanimować. Standardowym przykładem są trzonki noży kuchennych które systematycznie pękają. Nie jest to wina tworzywa z którego są wykonane, a celowego zaprojektowania ostrza tak aby było podatne na wyłamywanie. Moja narzeczona właśnie ostatnio mi taki nóż przyniosła. Obrysowałem stary trzonek jako wzór, nowy postanowiłem wykonać z kawałka śliwy. Dokonałem również korekty wadliwego projektu, wzmacniając miejsca podatne na wyłamanie. Może nie wygląda teraz tak opływowo, jednak nadal świetnie leży w dłoni, a ja gwarantuję, że trzonek wytrzyma dłużej niż samo ostrze.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
"The Knife Reanimation Project"
My Father taught me some very important rule, which is, unfortunately, unknown by people nowadays.
“If something breaks, try fixing it before throwing it out and buying new stuff.”
Obviously, the rule doesn’t imply fixing modern, electronic stuff like iPods. But still there’re many things worth fixing. Among them we have, for example, plastic knife handles which tend to break way too soon. The cause lies not in material but in design – the blade is supposed to get out. My beloved fiancée recently delivered me such knife to fix. First, I drew the outline of the handle to have the size of it but I would make it from plum-tree wood. I also mended the design, strengthening the places where blade would tend to get off. It doesn’t look as streamline as before but it’s still lies well in hand. As for myself, I can guarantee the handle will last longer that the blade.
 

poniedziałek, 3 lutego 2014

PUGILARES


Skórzane tłoczone etui na notes, jednak może również skrywać tabliczkę woskową. 
 Pięknie prezentuje się na pasku przy stroju historycznym.


-----------------------------------------------------------------------------
Wallet
Imprinted leather etui for notebook or wax tableaux. Looks impressive with historical outfit.

czwartek, 30 stycznia 2014

ZAROBIONY JESTEM

Są czasem w życiu takie chwile, że człowiek zmuszony jest do robienia tego na co niekoniecznie ma ochotę w danej chwili. Również ja stanąłem przed taką sytuacją. 
Skumulowane wydatki zmusiły mnie do robienia rzemieślnictwa które nie tylko szybko się wykonuje, ale i szybko sprzedaje. Jednak jak to zwykle bywa pośpiech ma swoją cenę. Wyroby takie są proste, banalnie, wręcz ohydnie proste. 
Czasami człowieka korci żeby zrobić to w sposób bardziej technicznie rozwinięty, wymagający większych umiejętności i pokładów czasów, z dużym prawdopodobieństwem,  że "coś pójdzie nie tak".  Jednak w takich chwilach odzywa się nad uchem ten głos rozsądku, że nie mogę sobie na to w danej chwili pozwolić. 
Tak więc siedzę i robię sprawdzone wykroje butów, naprawiam stare, szyję igielniki, wypycham bukłaki. Nic czym można się chwalić. 
Bo cóż jest nadzwyczajnego w takich bukłakach - nic. Powiedzieć jak, dać narzędzia i zrobi każdy. 


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
So overworked I am
In our lives there are times when we do things we’re not in mood for at the moment. And now
such situation has occurred. Accumulated expenses forced me to do crafting which is quick to
make and sell. But hurry also has its price. Such items are simple, cliche, way too simplistic.
One is tempted to do things in a more advanced techniques, requiring more skills and time, with
much more possibility that something will go wrong. But, fortunately, in such times my voice of
reason speaks up to tell me that I can’t allow myself to do such things. So I make things
according to familiar shoe patterns, fix the old ones, make needle cases, goatskin bottles.
Nothing to boast about. Cause what’s so unusual with those goatskin bottles? Nothing. Say how
to make it, give tools and anyone would be capable of doing it.

wtorek, 14 stycznia 2014

HISTORYCZNE MEBLE MALOWANE ANDRZEJA SZWEDZIKA

Zachwyciłem się i wpadłem w kompleksy.
Pozwolę sobie przedstawić Pana Andrzeja Szwedzika jego własnymi słowy:
"Z dawnymi meblami malowanymi zetknąłem się przed 30 laty w Wiedniu i przeżyłem olśnienie. Chłopska "Szafa z ptakami" z Tyrolu wykonana w 1806 roku, wydała mi się arcydziełem na miarę muzyki J.S. Bacha! W muzeach Austrii, Niemiec, Francji, Polski, Czech, Szwajcarii, Włoch doszukałem się kolejnych mebli, które można uznać za dzieła kultury europejskiej najwyższej klasy. Zacząłem od kopiowania najwspanialszych okazów, wróciłem do stolarki - mojego hobby z czasów studenckich. Zapomniałem o filologicznym wykształceniu i zawodzie dziennikarza. Chętnie wykonuję meble własnego projektu, według stylistyki ulubionych majstrów sprzed 150-200 lat, których nazwisk nie znam, lecz ich prace rozpoznaję na pierwszy rzut oka. Staram się, by moje szafy i kufry miały duszę jak ich pierwowzory, robię je osobiście od stolarki poprzez okuwanie i malowanie. Wszelkie profile - w tym listwy - strugam ręcznie, jak przed wiekami. Zachowuję tradycyjne łączenia stolarskie, trybuję okucia do kufrów i rekonstruuję stare zamki. Często sam przyrządzam farby. Meble sygnuję własnymi stemplami, Robię to wszystko z przekonaniem, że wystarczy jeden taki kolorowy sprzęt aby opromienić wnętrze domu aurą sacrum."

Teraz podziwiajcie.


-------------------------------------------------------------------------------------------------
Historical Painting Furniture by Andrzej Szwedzik
I fell in ave and complexes. Allow me to introduce you Mr. Andrzej Szwedzik with his own words:
‘My first contact with old painted furniture was 30 years ago in Vienna. And there I got
thunderstruck by it. Peasant “Wardrobe with the Birds” from Tirol made in 1806 in my opinion
was a masterpiece worth comparing with J. S. Bach’s music! In other museums of Austria,
Germany, France, Poland, Czech, Switzerland, Italy I have found another pieces that deserve to
be called highclass European culture’s art. I started with copying the most magnificent pieces, I
brought up again carpentry my hobby back in college. I have forsaken my filologic diploma and
employment as a journalist. I gladly make custom furniture, based on styles of my favourite
Master’s style from 150-200 years ago. I don’t know their names but I can recognize their style
with one glance. I’m doing my best to give the wardrobes and trunks the souls their archetypes
had. I do everything on my own, by hand, from carpentry to fittings and painting. All profiles
(including laths) are carved by hand, exactly like it was made centuries before. I preserve
traditional merger joiners, I make fitting for trunks and reconstruct old locks. Sometimes I make
paint on my own. The furniture is signed with my personal stamps. I do it with thought that one
such piece of furniture is able to enlighten the house with aura of sacrum.’
 

No, watch with admiration.

niedziela, 12 stycznia 2014

LIPOWY ŚWIAT WOJCIECHA KASPRZYKA

Trafiłem dzisiaj na blogi rzeźbiarza Pana Wojciecha Kasprzaka
Lipowy Świat - od 2013 oraz jego wcześniejszy blog Lipowy Świat 2008-2013.
Specjalizuje się On w obróbce drewna lipowego z którego wykonuje rzeźby w stylu ludowym.
Zobaczywszy jego prace, jako, że mam słabość do wszelkiej maści świątków i tym podobnych rzeźb w tym stylu odezwały się we mnie wspomnienia z moich pierwszych prób rzeźbiarskich. Miałem wtedy raptem 2 dłuta i nóż, ale jak widać udało się. Choć nadal gdy patrzę na twarz tego mojego anioła nie mogę powstrzymać się od krytycznego śmiechu. Zresztą zobaczcie sami, a może lepiej nie.

niedziela, 5 stycznia 2014

TOCZONE


Jedno z tych zajęć które bardzo mnie relaksuje - toczenie w drewnie.
Jednych uspakaja muzyka klasyczna, a mnie obróbka wirującego drewienka.
Moja mini tokara umożliwia toczenie małych elementów, takich jak pojemniki na igły czy szpulki.
Oto efekt pracy kilku godzin z drewnem sosnowym i dębowym.
Niestety jedna z szpulek połamała się podczas wiercenia otworu,
ale i tak nadal będzie funkcjonować jako igielnik.
Do zdjęcia trafił również skórzany igielnik ozdobnie tłoczony.

niedziela, 29 grudnia 2013

BŁĘDY LINORYTNIKA CZYLI ŚWIĘTE MAŃKUTY


Jednym z dość powszechnych błędów początkujących grafików jest zapomnienie o symetrii osiowej. Odbitka stanowi lustrzane odbicie matrycy. Efektem tego błędu w moim przypadku było stworzenie dwóch linorytów z mańkutami. Pocieszam się jedynie, że był to błąd na tyle powszechny, że niektórzy twórcy nie zwracali na niego uwagi.


Drzeworyt "Matka Boska Różanostocka"
z zbiorów Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie.