wtorek, 16 grudnia 2014

FORNIROWY POKROWIEC


Kolejny pokrowiec na telefon tym razem myPhone Cube.  
Jako główny panel wykorzystałem fornir czeczotkow z gruszy, odpowiednio wzmocniony od strony wewnętrznej.


Zdjęcie zrobione innym aparatem przy gorszym świetle, stąd różnica barw.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

ŚMIECIO PASEK


Są rzeczy w które nie warto inwestować nawet drobnej kwoty, jednak żal je wyrzucać.
Tak było również w przypadku tego chińskiego zegarka który "niby" chodzi, ale jednak czasem coś w nim szwankuje i staje. Nie miałem do niego paska, więc postanowiłem zrobić go najtańszym kosztem z wykorzystaniem odpadów z skóry i sprzączki z odzysku. Wyszedł nawet fajny - toporny śmiecio pasek pasujący do śmiecio zegarka.

czwartek, 4 grudnia 2014

PUZZLE ARCHEOLOGA

Gliniane przedmioty podczas suszenia i wypalania lubią się paczyć i pękać.
Kilka fajnych kafelków potłukłem również przez swoją nieuwagę.
Właśnie wtedy zrodził się pomysł na wykorzystanie tych skorup. 


Tak powstały puzzle archeologa.
Po wysunięciu pokrywki drewnianego pudełka, ukazują się potłuczone fragmenty ceramiki zasypane piaskiem. Trzeba je wydobyć i poskładać w całość niczym prawdziwy archeolog.


W tym przypadku są to trzy kafelki które można składać bez potrzeby klejenia.


Dorosłej osobie zajmuje to ok 15-20 min. Dzieciaki radzą sobie różnie, jedne dają radę, inne mają dość poważne problemy z  kafelkiem o jednolitym powtarzającym wzorze.

środa, 26 listopada 2014

CERAMICZNY WYSYP

Niezrażony ostatnimi efektami zabawy z ceramiką eksperymentuję z tą techniką dalej.
Trzeba przyznać, że przez ostatnie miesiące uzbierało się trochę nowych wyrobów.


 Radioaktywna zawieszka - przyznaję bez bicia, nie jest szkliwiona, pomalowałem ją farbami akrylowymi i zalakierowałem.


Niestety, przez moją nieuwagę jeszcze w pracowni ceramicznej potłukłem jeden z kafli. Nie ma jednak tego złego... po sklejeniu,podmalowaniu i odymieniu całość zalakierowałem.


 W ten sposób powstał bardzo efektowny "antyczny" kafelek wykorzystywany obecnie jako  podstawka pod kubek.


Kolejny kafelek, tym razem już szkliwiony.
Na marginesie wspomnę, że oczywiście byłem totalnie zaskoczony efektem końcowym.

wtorek, 25 listopada 2014

KOLEJNY CMENTARNY POST

XIX w. to czas rozkwitu rzeźby w kamieniu.
Najpiękniejsze przykłady tej sztuki można spotkać nie w muzeach, a na cmentarzach.
 Niestety upływający czas oraz złe warunki atmosferyczne pozostawiają na nich często nieodwracalny ślad, zacierając ich szlachetne piękno.
W ostatnich miesiącach miałem okazję brać udział w dużych pracach konserwacyjnych na piotrkowskich nekropoliach.
 Prace nadzorowane były przez Muzeum Regionalne w Piotrkowie Trybunalskim.
Chciałbym w tym miejscu pochwalić się efektami pracy z pewnym wyjątkowym i bardzo trudnym w konserwacji nagrobkiem, który wykonany został z piaskowca i wapienia. 



Rzeźba ta przeszła kilka lat temu profesjonalną konserwację, jednak od tego czasu zdążyła zarosnąć porostami i mchem. Cały problem polegał na tym, że wapień, z którego po części jest wykonana, jest niewyobrażalnie miękki. Nie można czyścić go myjką ciśnieniową, ani tym bardziej szorować szczotką, w grę nie wchodzi też przeszlifowanie go mikroszlifierkami, jak to czynią niektórzy kamieniarze. Jedyną możliwością było użycie specjalistycznych środków chemicznych zwalczających całą "zieleninę". Muszę przyznać, że praca nad tym nagrobkiem zajęła mi naprawdę dużo czasu, musiałem kilkukrotne równomierne i dokładne nałożyć ten środek dbając jednocześnie o swoje bezpieczeństwo.


 Włożony wysiłek był wart efektu. Jednak to jeszcze nie koniec prac. Gdy zrobi się cieplej, zabieg trzeba będzie kolejny raz powtórzyć - do tego czasu resztki porostów powinny same odpaść.
Oczywiście efekt będzie trwały, jeżeli takie zabiegi będą odbywały się cyklicznie, co kilka lat.

wtorek, 30 września 2014

NOWE CHWOSTY

Patrząc na poprzedni paternoster, cały czas irytowały mnie brzydkie, byle jakie frędzle przy kamieniach szlachetnych, kaminieniach na które w minionych wiekach nie każdy mógł sobie pozwolić. Niestety patenty polecane przez internet z serii "jak zrobić chwosta" nie spełniały moich oczekiwań.
 Postanowiłem zrobić ozdobne nasadki z drewnianego paciorka oplecionego jedwabną nitką, który nasuwa się na mało dekoracyjną część chwosta.
Przy okazji znalazłem odpowiedź na nurtujące mnie pytanie: dlaczego robiono tak duże przerwy między koralikami, w efekcie czego widoczny był sznurek.
Okazało się, że przerwa na szerokość paciorka powstaje po zsunięciu nakładki na chwosta.

Wykonałem kolejny paternoster, tym razem na XVII w. ze szkła awenturynowego (występującego w sprzedaży pod nazwą noc Kairu), które zostało wynalezione przez słynną wenecką rodzinę szklarzy Miottich. Familia ta tak pilnie strzegła tajemnicy ich wytwarzania, że była gotowa do wynajmowania płatnych morderców do likwidowania konkurencyjnych szklarzy próbujących zgłębić tajemnicę tej techniki.

niedziela, 28 września 2014

ŚW.BERNARD WYPĘDZAJĄCY DIABŁA


Kolejny motyw cięty nożem, tym razem św. Bernard wypędzający diabła wzorowany na niemieckim drzeworycie z XV w.

sobota, 27 września 2014

JESIENNOWŁOSA


Linoryt oraz odbitka ozdobiona mieszanymi technikami malarskimi.
Tło wykonane akwarelą, jednak dużo ciekawiej prezentuje się faktura włosów uzyskana przez nałożenie bardzo grubej niejednolitej warstwy farby zmieszanej ze złotym brokatem.


czwartek, 25 września 2014

NOWE WZORY ZDOBIEŃ


Efekty pracy z nowym nożem. Św. Jerzy wzorowany na drzeworycie z 1515r.


Choć wzór duży (deska 30x20cm) dłonie nadal pozostawiają wiele do życzenia. 

Przy okazji zrobiłem również takie dwa gotyckie wzorki.

środa, 24 września 2014

PIERWSZE KROKI W CERAMICE

Nasza ekipa, dzięki uprzejmości pracowni ceramicznej Nuchna w Piotrkowie Trybunalskim, miała okazję stawić czoła wyzwaniu, jakim okazało się ręczne lepienie gliny. Musimy przyznać, że zabawa była przednia, choć nie tak łatwa jak by się mogło wydawać. Każdy etap produkcji wpływał na wygląd przedmiotów i stanowił dla nas wielką zagadkę. Glina podczas suszenia paczyła się, a po wypaleniu na biskwit kurczyła. Szkliwienie też dało efekty, których się nie spodziewaliśmy. Nie święci garnki lepią, ale i tak pełen szacunek dla profesjonalnych ceramików. 

Oto nasze prace, gdyby ktoś się pytał TAKIE MIAŁY BYĆ ;)
Kubki i wazonik do ikebany.

Efekt szkliwienia jest naprawdę trudny do przewidzenia. Sądziłem, że wyjdą białe kropki na czarnym tle, 
a tutaj taka niespodzianka.

wtorek, 23 września 2014

NOŻYK DO RYCIA W DREWNIE

Zdobione tabliczki zaczynają być standardem w mojej ofercie, czas najwyższy wyposażyć się w nóż do ich wykonywania, który na dodatek wyglądałby odpowiednio do epoki.
Cały czas zastanawiam się nad zorganizowaniem warsztatów, na których można by było samemu ozdobić własną tabliczkę.


Wracając jednak do wykonywania noża, należy zacząć od zgromadzenia materiałów. Potrzebne jest oczywiście ostrze, czyli głownia. W tym przypadku nie ryzykowałem i zakupiłem gotową odkówkę
u profesjonalisty. Dobrze zahartowane ostrze to podstawa w przypadku takich prac, nic bardziej
nie zniechęca jak tępienie się noża. Potem przychodzi czas na rękojeść, w moim przypadku zastosowałem twardą dębinę i ozdobną przekładkę z krowiego rogu.



Klocek i przekładkę nawiercamy centralnie i powiększamy otwór tak, aby wszedł trzpień ostrza. W tym miejscu warto zrobić szkic gotowego noża. Gdy całość już skleimy żywicą, można przystąpić do obróbki.


Na koniec całość smarujemy olejem lnianym. Potem przychodzi czas na uszycie pokrowca, ostateczne ostrzenie i mamy już gotowy nóż.

poniedziałek, 22 września 2014

WYCINANKA LUDOWA - LELUJ

 

Stałem się posiadaczem malutkich nożyczek do strzyżenia owiec. Postanowiłem wypróbować je przy tworzeniu ludowych wycinanek, bo takim właśnie narzędziem tradycyjnie posługiwały się wycinankarki.
W tym miejscu warto poruszyć tematykę tej wyjątkowej formy polskiej sztuki ludowej.
Wycinanki nazywane pierwotnie "strojami" lub "cackami" były wykorzystywane do dekorowania  prostych izb wiejskich. Tradycja zdobienia izb w ten sposób istniała od XIX w. do okresu międzywojennego. Inspiracją do ich powstania miały być koliste ażurowe wycinanki naklejane na szyby przez żydów podczas wiosennego święta Szawuot. Biorąc również pod uwagę fakt, że zazwyczaj zaopatrywano się w papier od żydowskiego handlarza, twierdzenie to wydaje się prawdopodobne. Bardzo sporadycznie wycinaniem zajmowali się mężczyźni, praca ta jednak nie przynosiła im uznania i szacunku ponieważ zdobienie izb należało do obowiązków kobiet, mężczyźni mieli pracować na roli. Nie posiadam ziemi ponad tą, która stoi w doniczkach na parapecie, więc nie przejąłem się tym. Postanowiłem stworzyć leluje z kurpiowskiej Puszczy Zielonej. Leluje to jednobarwne wycinanki z pionową symetrią osiową, zazwyczaj w kształcie drzewka życia. Zgodnie z tradycją robiłem wycinankę bez uprzednio narysowanego wzoru. Wycinanie nożycami, choć mniej męczące niż cięcie tradycyjnymi nożyczkami, wymagało jednak dużego skupienia. Koci leluj, ku radości młodszego pokolenia zawisnął jako ozdoba na lodówce.

Zachęcam również do obejrzenia krótkiej kroniki filmowej z 1947
http://repozytorium.fn.org.pl/?q=pl/node/4823

piątek, 12 września 2014

PATERNOSTER


W warsztacie powstał właśnie Paternoster - sznur modlitewny z lapisu lazuli oraz ametystu. Połączony został jedwabnymi nićmi, z których zrobione zostały również chwosty.

Sznur ten służył do odmawiania:    
Pater noster, qui es in cælis, sanctificetur nomen Tuum, adveniat regnum Tuum, fiat voluntas Tua, sicut in cælo et in terra. Panem nostrum quotidianum da nobis hodie et dimitte nobis debita nostra, sicut et nos dimittimus debitoribus nostris. Et ne nos inducas in tentationem, sed libera nos a malo. Quia Tuum est regnum et potestas, et gloria in sæcula sæculorum. Amen.

Czyli dobrze znanego Ojcze nasz. W przeciwieństwie do różańca nie był zamknięty, posiadał ozdobne chwosty na końcach. Liczba koralików była zróżnicowana, przyjmuje się od 10 do 100. Patrząc jednak na przedstawienia ikonograficzne ( Die Hausbücher der Nürnberger ok 1425 r. powyżej, oraz dzieła van Eycka z I poł XVw. poniżej.) okazuje się, że ilość paciorków nie była wielokrotnością 10. W moim przypadku postanowiłem wzorować się na przedstawieniu Świętego Hieronima w pracowni gdzie widać sznur z 17 koralikami. 


środa, 10 września 2014

KSIĄŻKOWY TOWARZYSZ

 W świat właśnie wyrusza pierwsza z moich książkowych zakładek.
Wykonana została z cieniutkiej skóry koziej, tłoczonej z matrycy. Na samej górze doklejony został drugi tłoczony element w kształcie gotyckiego okna.
Całość ma 19cm x 5,5cm

niedziela, 7 września 2014

TABLICZKA Z NOWOGRODU PODEJŚCIE PIERWSZE

Na warsztat trafiła chyba najpopularniejsza tabliczka wśród rekonstruktorów.
Tą tabliczkę woskową znaleziono w Nowogrodzie i datuje się na XI w.
Od lat miałem się za nią zabrać, jednak nigdy nie czułem się na siłach. W końcu zabrałem się również za nią, żeby przełamać monotonię tabliczek z Torunia .


Jak widać różni się jeszcze znacząco od oryginału. Następnym razem będę musiał zmniejszyć pola zalane woskiem. Zrekonstruowałem również dolną krawędź, choć akurat nie jestem przekonany o słuszności tego pomysłu. Zrezygnowałem również w tym przypadku z otworów.


Na początku zastanawiałem się czy nie zostawić jej w wersji rytej.
Ostatecznie zalałem ją woskiem. Następnym razem może będzie lepiej.

czwartek, 21 sierpnia 2014

PROJEKT "MROCZNE ŚCINKI"

Od wielu lat borykam się z problemem drobnych odpadów ze skóry. Uzbierało już mi się kilkanaście kilo tych ścinków, więc problem przestał być "drobny".
Bodźcem do działania okazał się fakt, że od kilku miesięcy wykonuję głównie "historyczne" zlecenia. Więc najwyższy czas aby dać ponieść się Mrokowi ( mianem "mroku" rekonstruktorzy nazywają wszystko co niehistoryczne). 
Do głosu doszedł mój wewnętrzny krasnal... tfu, znaczy krasnolud ;)
Tak zrodził się pomysł na wykonanie ultra-mrocznej fantazyjnej smoczej łuskowej zbroi.


Za pomocą okrągłego wykrojnika wycinam poszczególne łuski, robię potrzebne otwory i utwardzam w wosku pszczelim. Na zdjęciu widać próbkę tego jak to wygląda. Pozostało mi tylko kupić len i uszyć podkład, do którego zacznę przyszywać łuski. Na koniec zostanie najtrudniejsze zadanie - będę musiał znaleźć jakiegoś naiwnego "mrocznego" elfa, który kupi tą zbroję.

NADRABIANIE ZALEGŁOŚCI


Sierpień i lipiec są jak zawsze najbardziej pracowitymi okresami. Na warsztacie mam kilka niedokończonych "projektów". Nie wiem za co się mam zabrać, a ciągle wymyślam coś nowego. Czas jednak na szybkie podsumowanie ostatnich prac.
Zacznijmy od największego zlecenia, które pojechało do Belgii.

 

10 bukłaków; 20 małych tabliczek woskowych w 10 pokrowcach; 1 duża tabliczka ozdobna; 20 stilusów mosiężnych, kościanych, drewnianych i kutych z stali; 10 drewnianych szpulko-igielników oraz 10 skórzanych igielników.


Na zbliżeniu widać kilka typów tłoczeń, które oferuję.
W oczy rzuca się zapewne również różnorodność sznurków i rzemieni, no cóż, nie lubię monotonii ;)


W międzyczasie, powstawały na zamówienia indywidualne kolejne planszówki oraz masa tabliczek woskowych (wzory z Torunia, więc nie będę wstawiał ich zdjęć). 
 

wtorek, 22 lipca 2014

BRZOZOWY POKROWIEC NA TELEFON


Pierwszy raz eksperymentowałem z korą brzozową. Miałem co do niej wiele obaw. 
Przyznać muszę, że bardzo pozytywnie zaskoczył mnie ten surowiec. Łatwo daje się kształtować, robić dziurki pod szycie, klej dobrze się trzyma. Bardzo ładnie wychodzi lakierowanie.  
Muszę teraz tylko zaopatrzyć się w nowe zapasy kory, bo mam kilka kolejnych fajnych pomysłów.

poniedziałek, 7 lipca 2014

KOLEJNA TABLICZKA


Jak co roku ostatni tydzień przed "Grunwaldem", a ja obłożony wyśrubowanymi terminami. Co roku obiecuję sobie, że do tego nie dopuszczę, a kończy się jak zawsze zarwanymi nockami.

Podczas jednej z takich zarwanych nocy powstała taka oto kolejna osikowa tabliczka (30x20x1cm), ozdobiona wzorem wyciętym nożem i zabarwionym woskiem z sadzą. 
Tym razem scena narodzenia z południowo niemieckiego drzeworytu datowanego na ok 1440 r.


Jak widać muszę nadal trenować nad prowadzeniem drobnej linii. Może kiedyś uda mi się stworzyć dłonie z których byłbym zadowolony.

wtorek, 17 czerwca 2014

PER ASPERA AD ASTRA


 Linoryt nr 15. "Sięgając gwiazd" z listopada 2012 r.
Bardzo dobry motyw na kartki świąteczne.

TABLICZKA WCZESNA


W odpowiedzi na częste pytania klientów, postanowiłem wykonać tabliczkę woskową na wcześniejszy okres. Dwie osikowe deseczki (15cm x 9,5cm), związane w prosty sposób rzemykami. Całość ozdobiona rytym ornamentem zapożyczonym z marmurowego portalu kościoła w Zalavár (Węgry) datowanym na IX w. 

piątek, 13 czerwca 2014

PLANSZÓWKI

Zestaw gier planszowych o których wspominałem w poprzednim poście, a które teraz czekają na akceptacje zleceniodawczyni. 

 TABULA LUSORIA

 ALQUERQUE

TRYKTRAK
  
  
HNEFATAFL

LIS I GĘŚ (również w wersji rozbudowanej)

  
MŁYNEK

wtorek, 6 maja 2014

TABULA LUSORIA


Tabula Lusoria czyli kółko i krzyżyk rodem z starożytnego Rzymu.
Gra i pionki wykonane z buczyny. 
Plansza 30,5cm średnicy.
Ozdobiona namalowanym  bluszczykiem i wypalonymi liniami
Pierwsza z dużej serii gier planszowych które muszę wykonać.

sobota, 5 kwietnia 2014

PUGILARES Z ELBLĄGA cz.1

Rozpoczynam pracę nad przygotowaniem zupełnie nowego pokrowca na tabliczki woskowe.
Tym razem inspirować się będę znaleziskiem z latryny na ulicy Kowalskiej 5 w Elblągu. 
Jeden z piękniejszych pugilaresów jakie znam. 
Na temat interpretacji przedstawienia odsyłam do ciekawego bloga.

Przygotowałem już materiał poglądowy, na którym będę się wzorował.


Postanowiłem jednak, wykonać go zdecydowanie większego, tak aby zmieściła się do niego bez problemu tabliczka wzorowana na toruńską.
Teraz tylko kilka tygodni żmudnego rzeźbienia.

czwartek, 13 marca 2014

POKROWCE


Przykłady pokrowców. W tym przypadku na tabliczki woskowe, ale sprawdziłby się również do smartfonów i innych telefonów.
---------------------------------------------------------------------------------------------
"The covers"
I humbly present the samples of covers. They were made for wax tableaux but can be freely used for smartphones and other electronic stuff.
 

wtorek, 11 marca 2014

TABLICZKOWE SZALEŃSTWO


Jak widać na załączonej fotografii, motywem przewodnim znów tabliczki woskowe z Torunia.
Tym razem jednak w w towarzystwie kilku innych przedmiotów nad którymi pracowałem. 
Od ostatniego razu zacząłem eksperymentować z podklejaniem krawędzi tabliczek skórą.
Patent ten podejrzany w oryginałach zapobiega przesuwaniu się tabliczek między sobą, oraz rozwiązywaniu się wiązań - co zdarzało się notorycznie w pierwszej egzemplarzu.
Po upewnieniu się w efektach postanowiłem popracować nad pokrowcem-pugilaresem tłoczonym w lilijki, oraz pasującym do niego igielnikiem... a jak igielnik to oczywiście dla rozluźnienia toczona szpulka. Gdy i z tym skończyłem przyszedł czas na nóż z pochwą. Na zdjęciu znajduje się jeszcze jeden "smaczek" jednak nad nim muszę jeszcze troszkę popracować i dopiero wtedy się pochwalę.
 -----------------------------------------------------------------------------------------------
"Tableaux crazyness"
As you can see from the pictures, the Torun wax tableaux are again the main subject of the week.
Only this time I paired them up with other stuff I’ve been working on recently.
Compared to last time, I decided to do some experiments with gluing the borders with leather.
The method was used on the original tableaux, because it prevents them to move against each other and undoing ties, as it frequently occurred with the first tableaux.
After making sure the gluing is doing its job I decided to work with the cover with royal lily imprint and matching needle cover. And of course where’s needle cover, there needs to be a turned bobbin (made mostly for relaxation purposes). After I was done with this stuff I worked with knife and sheath. In the picture there is one more interesting thing but I need to work on it a little bit more before I start boasting about.